sobota, 22 grudnia 2012
sobota, 1 grudnia 2012
List na grudzień 2012
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Słowa ludzkie nie są w stanie
opowiedzieć, kim jest Ta, co stała się prawdziwą Matką Boga. Sama z siebie jest
wprawdzie tylko stworzeniem, ale z Boga jest istotą tak wzniosłą, że trzeba by
pojąć kim jest Bóg, by zrozumieć kim jest Boża Matka” (św. Maksymilian). Tajemnica,
która otacza Niepokalaną nazywa Ją Bramą niebios i Uzdrowieniem chorych. Jednak
jest również Domem, gdzie ludzka nędza znajduje nadzieję i gdzie odpoczywa sam
Bóg. Stworzyciel dał Jej serce matki, więc to Serce, niczym spragniona Rachel,
woła: „Daj mi dzieci, inaczej umrę”. Miłość (czyli Syn Boży), jest zbyt czuła,
by nie słyszeć tego głosu. Dlatego, niejako wyrwana z nieba, skłania się ku Tej,
w której złożyła te same pragnienia, by teraz razem mogły głosić ludzkości, że
„dawne rzeczy przeminęły” i że nadszedł już czas żeby wszystko nowym czynić.
W tym „miejscu miłosierdzia”,
którym jest Niepokalana, grzesznik zostaje pojednany z Bogiem. Bo Ona posiada
władzę nad sprawiedliwością, domagającą się spłaty długu zaciągniętego przez
nieprawość. Maryja ukrywa przed Bożymi wyrokami tych, co się do Niej uciekają,
jakby mówiła: „Tu są tylko moje dzieci, nie ma tu tych, których szukacie”. Ona nie
boi się ruszyć po grzesznika nawet pod samo piekło, a na mocy prawa matki toczy
o niego walkę, „więc śpieszy chociaż nie wzywana tam, gdzie najwięcej nędzy w
duszach. Owszem, im bardziej dusza zeszpeciła się grzechem, tym bardziej w niej
okazuje się miłosierdzie Boże, którego uosobieniem jest właśnie Niepokalana.
(…) bo jeśli tylko Ona wejdzie do duszy chociaż nędznej jeszcze, spodlonej
grzechami i nałogami, nie dozwoli duszy zginąć, ale wnet wyprasza jej łaskę światła
dla rozumu i siły dla woli by się opamiętała i powstała (…) i chociaż godność
Macierzyństwa Bożego stanowiła główną rację wszystkich Jej przywilejów, to
jednak pierwszą łaską jaką otrzymała od Boga, to Jej Niepokalane poczęcie,
wolność od wszelkiej zmazy, nawet pierworodnego grzechu od pierwszej chwili
istnienia” (św. Maksymilian).
Głębokość Jej Serca wprawia w
podziw aniołów i urzeka samego Boga, który z Maryi uczynił skarbiec łask
zgubionych przez rozbitą grzechem ludzką naturę. Niepokalana jak zwierciadło
odbija nasz pierwotny, nieskażony obraz. Jednak, aby odpocząć w harmonii tego
widoku, trzeba zostawić siebie i przyjść do Niej. Maryja wie, że Jej Serce jest
drogą do Serca Jej Syna, w którym bije źródło życia i świętości, dlatego woła i
prosi, byśmy dali sobie pomóc, powierzając Jej swoją nieudolność, kłopoty i
wszystkie sprawy, które bez Niej toczą się w niewłaściwym kierunku. A jak
Rebeka przygotowała Jakuba do objęcia dziedzictwa, tak samo Ona troszczy się o
to, by Jej dzieci objęły w posiadanie Królestwo Niebieskie. A my „nigdy nie
pokochamy Niepokalanej tak, jak Ona na to zasługuje, jak nam dał przykład sam
Pan Jezus. Dlatego nie kładźmy granic w miłości ku Niej” (św. Maksymilian).
w Niepokalanej,Współrycerz
czwartek, 1 listopada 2012
List na listopad 2012
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Jak krótkie jest życie, jak szybko upływa czas! Sprzedajmy je (…), i to tak drogo jak to tylko możliwe” (św. Maksymilian). „Szalone” słowa wyrywane z duszy świętego, każą nam przekraczać granice doczesnych spraw i zadbać o niebieskie „interesy”. Sprzedać, oznacza osiągnąć zysk, a sprzedać drogo i okazyjnie, to już podwójny zysk. Szczególnie wtedy, gdy stawką jest życie rozpięte pomiędzy dwoma biegunami. Na ziemi zamyka nas ono w formach i obrazach. Jednak po śmierci nabiera nowego wymiaru, którego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”. Święci to przeczuwali, dlatego nie wahali się zamieniać ziemski pył na niebieskie złoto.
Wśród wielkich, olśniewających dróg, którymi dane im było kroczyć, wiją się również te zwyczajne, małe. Jednak na żadnej z nich nie brakowało „talentów” na przeprawę do Królestwa Niebieskiego. Wierność obowiązkom, miłość bliźniego i pragnienie podobania się Bogu to urodzajna gleba, na której kiełkowało ich „szaleństwo”. Owocem jest odwaga, dojrzewająca w słowach: „musimy sami dążyć do świętości, bo żadne łaski i modlitwy nam nie pomogą, jeśli nasza własna wola nie będzie się starać” (św. Maksymilian). Co to oznacza? Niełatwą pracę. Ciągłe przełamywanie się bardzo boli. Towarzystwo upadłej natury męczy. A marzenia o pałacu duszy, rozbijają się o rzeczywistość nędznej chaty. Jednak święci nie boją się wykrzyczeć: „Prędzej urośniemy w dzielność i cnotę zapatrując się na Boga niż ciągle tylko trzymając oczy utkwione w tym mule ziemskim” (św. Teresa od Jezusa). Są gotowi poddać się łasce, która pragnie wyrwać ich serca z ziemskich ograniczeń i pokazać im niebiańskie szlaki, gdzie wreszcie mogą swobodnie odetchnąć. A czystość tych przestworzy któż chciałby zamienić na morowe powietrze?
Póki żyjemy pod płaszczem czasu, jeszcze nic nie jest stracone. Decyzje podjęte dziś, odbijają się echem w wieczności, która będzie taka, jaką sobie „wymalujemy”. Prawda, miłość i krzyż to jedna paleta, z której nabierając barw możemy wypełniać płótno własnej duszy. Fałsz, egoizm i tzw. przyjemności, to druga, z której również można czerpać do woli. Jednak jeśli dzieło ma być dobre, potrzebuje mistrza wyznaczającego mu cel i pilnującego nieudolnych robotników, by nie popsuli końcowego efektu. I tu natychmiast pojawia się Niepokalana, która pragnie „wszystko wdzięcznie urządzić”, by obraz podobał się Temu, dla którego powstaje – Bogu. Sekret powodzenia pracy robotników, którymi wszyscy jesteśmy, tkwi w usilnym nasłuchiwaniu Jej rad i wskazówek, które zdolne jest odebrać tylko serce Jej oddane.
„Przygotowaniem na śmierć jest tylko życie (…), a kiedy mniej czujesz światła i siły wtedy więcej ufaj” (św. Maksymilian). Zaufanie Maryi we wszystkich sprawach nawraca nasze myśli na właściwe tory, bo „z Niepokalanowa”, nawet z ciężkim i nieporęcznym bagażem doświadczeń, bezpiecznie rusza się do wieczności. Tylko z Nią można porwać się na słowa: „Im więcej cierpienia tym lepiej, bo po śmierci nie można już cierpieć – krótki jest czas by udowodnić miłość, a tylko raz żyjemy” (św. Maksymilian).
W Niepokalanej Współrycerz
Drodzy Rycerze!
„Jak krótkie jest życie, jak szybko upływa czas! Sprzedajmy je (…), i to tak drogo jak to tylko możliwe” (św. Maksymilian). „Szalone” słowa wyrywane z duszy świętego, każą nam przekraczać granice doczesnych spraw i zadbać o niebieskie „interesy”. Sprzedać, oznacza osiągnąć zysk, a sprzedać drogo i okazyjnie, to już podwójny zysk. Szczególnie wtedy, gdy stawką jest życie rozpięte pomiędzy dwoma biegunami. Na ziemi zamyka nas ono w formach i obrazach. Jednak po śmierci nabiera nowego wymiaru, którego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”. Święci to przeczuwali, dlatego nie wahali się zamieniać ziemski pył na niebieskie złoto.
Wśród wielkich, olśniewających dróg, którymi dane im było kroczyć, wiją się również te zwyczajne, małe. Jednak na żadnej z nich nie brakowało „talentów” na przeprawę do Królestwa Niebieskiego. Wierność obowiązkom, miłość bliźniego i pragnienie podobania się Bogu to urodzajna gleba, na której kiełkowało ich „szaleństwo”. Owocem jest odwaga, dojrzewająca w słowach: „musimy sami dążyć do świętości, bo żadne łaski i modlitwy nam nie pomogą, jeśli nasza własna wola nie będzie się starać” (św. Maksymilian). Co to oznacza? Niełatwą pracę. Ciągłe przełamywanie się bardzo boli. Towarzystwo upadłej natury męczy. A marzenia o pałacu duszy, rozbijają się o rzeczywistość nędznej chaty. Jednak święci nie boją się wykrzyczeć: „Prędzej urośniemy w dzielność i cnotę zapatrując się na Boga niż ciągle tylko trzymając oczy utkwione w tym mule ziemskim” (św. Teresa od Jezusa). Są gotowi poddać się łasce, która pragnie wyrwać ich serca z ziemskich ograniczeń i pokazać im niebiańskie szlaki, gdzie wreszcie mogą swobodnie odetchnąć. A czystość tych przestworzy któż chciałby zamienić na morowe powietrze?
Póki żyjemy pod płaszczem czasu, jeszcze nic nie jest stracone. Decyzje podjęte dziś, odbijają się echem w wieczności, która będzie taka, jaką sobie „wymalujemy”. Prawda, miłość i krzyż to jedna paleta, z której nabierając barw możemy wypełniać płótno własnej duszy. Fałsz, egoizm i tzw. przyjemności, to druga, z której również można czerpać do woli. Jednak jeśli dzieło ma być dobre, potrzebuje mistrza wyznaczającego mu cel i pilnującego nieudolnych robotników, by nie popsuli końcowego efektu. I tu natychmiast pojawia się Niepokalana, która pragnie „wszystko wdzięcznie urządzić”, by obraz podobał się Temu, dla którego powstaje – Bogu. Sekret powodzenia pracy robotników, którymi wszyscy jesteśmy, tkwi w usilnym nasłuchiwaniu Jej rad i wskazówek, które zdolne jest odebrać tylko serce Jej oddane.
„Przygotowaniem na śmierć jest tylko życie (…), a kiedy mniej czujesz światła i siły wtedy więcej ufaj” (św. Maksymilian). Zaufanie Maryi we wszystkich sprawach nawraca nasze myśli na właściwe tory, bo „z Niepokalanowa”, nawet z ciężkim i nieporęcznym bagażem doświadczeń, bezpiecznie rusza się do wieczności. Tylko z Nią można porwać się na słowa: „Im więcej cierpienia tym lepiej, bo po śmierci nie można już cierpieć – krótki jest czas by udowodnić miłość, a tylko raz żyjemy” (św. Maksymilian).
W Niepokalanej Współrycerz
sobota, 27 października 2012
List na październik 2012
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Bronią Kościoła jest cierpliwość, miłość i modlitwa” (św.
Maksymilian). Noszony w kieszeniach różaniec dyskretnie przypomina, jaki
oręż sprawdza się najlepiej w walce o zbawienie dusz. Trzymane w
palcach maleńkie kulki niosą myśli do tajemnic, które strzegą naszego
ostatecznego zwycięstwa. Przeplatana droga radości, boleści i chwały
wychodzi z Krzyża świętego, który Bóg uczynił kluczem do Swojego
Królestwa. Jednak, tak jak w wysokich górach trzeba trzymać się
łańcuchów by nie spaść, tak w duchowej wędrówce na niebieskie szczyty
Niepokalana „rzuca” nam linę-różaniec, byśmy nie osunęli się w
zwątpienie i rozpacz.
Już
na samym początku „różańcowego szlaku” Maryja pozwala nam przysłuchiwać
się, jak szepcze Archaniołowi Gabrielowi zgodę na zbawienie świata,
której wyczekiwano z nadzieją od pamiętnych słów w raju: „Położę
nieprzyjaźń pomiędzy tobą a Niewiastą”. Potem za słowem ruszają czyny.
Niepokalana jest gotowa, „jak wojsko uszykowane do boju”, dlatego
śpieszy do św. Elżbiety, by w nieustannej służbie bliźniemu, jakiej się
oddawała, pokazać drogę doskonałej miłości.
Tajemnica
betlejemskiej nocy jeszcze bardziej razi swym ubóstwem. Jednak Maryja
okrywa ją troską o „ubogich w duchu”. Ona zna ścieżkę do serca Boga i
„organizuje nam tę ucieczkę” z osaczonego egoizmem świata. Dlatego
posłusznie poddaje się prawu świątyni i ofiaruje tam swój najcenniejszy
skarb, swoje „Wszystko” – Pana Jezusa. Jednak, aby Go mieć, trzeba
najpierw Go znaleźć, i tu znowu Niepokalana wyciąga pomocną dłoń. Jej
serce jest czułe na głos wołających i śpieszy, by dać im nadzieję. Tę
samą, którą tak trudno dostrzec w ogrodzie oliwnym, gdzie Bóg zostawia
Swój majestat i wchodzi w najciemniejszą noc, jaką widziała ziemia, aby
ratować człowieka. „O szalona Miłości”, powiedzą święci, jakże Cię
dogonić? W boleściach zmysłów jesteś pierwsza, ale to dla Ciebie za
mało. Żądasz cierni dla rozumu i serca, bo przybliżają Cię do
krzyża-największej tajemnicy świata, którą Maryja odsłania wytrwale
proszącym. Wiara i nawrócenie hojnie sypią się z Jej rąk i kiełkują w
ludzkich sercach pragnieniem, by „zostać w Jeruzalem”. To znaczy zostać
przy Niej, bo Tylko Ona gwarantuje bezpieczeństwo na tym ostatnim moście
dzielącym nas od wieczności, jakim jest śmierć.
Szelest
kulek różańca jest tylko echem triumfu Niepokalanej, jaki nieustannie
towarzyszy Jej w niebie. Triumfu, do którego zaprasza tych, co ufnie
stanęli przy Niej w Betlejem i na Kalwarii, by potem towarzyszyć Jej w
poranku zmartwychwstania.
Różaniec
ma moc oderwania nas od „przemijających mamideł, które świat szczęściem
nazywa” (św. Maksymilian), bo prowadzi do źródeł prawdy i miłosierdzia,
które Bóg umieścił w sercu Maryi. A „biedni, spracowani, uginający się
pod brzemieniem trosk, kłopotów i krzyżów czują coraz jaśniej i
wyraźniej, że nie są sierotami, że mają Matkę, która zna ich bóle,
współczuje, cieszy i wspomaga. Czują, że jeszcze trochę cierpienia, a
nastąpi nagroda, nagroda wieczna, nieskończona, że nawet warto tu
pocierpieć, w tym króciutkim życiu, by zmazać popełnione winy i dać
dowód swej miłości Bogu” (św. Maksymilian).
środa, 12 września 2012
Nowi rycerze w Bajerzu
W dniu 9 września br. w szeregi MI wstąpiło 4 nowych rycerzy. Serdecznie gratulujemy i powierzamy ich opiece Matki Niepokalanej.
Sekretariat MI
Sekretariat MI
sobota, 1 września 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
Nowi rycerze w Częstochowie
Informujemy, że 14 sierpnia b.r., na zakończenie XVIII Pieszej Międzynarodowej Pielgrzymki Tradycji Katolickiej na Jasną Górę, przyjęto do MI 28 nowych rycerzy. Gratulujemy i łączymy modlitwę w ich intencji.
Sekretariat MI
Subskrybuj:
Posty (Atom)

