Informacja

Informacja
Informacja

środa, 2 stycznia 2013

List na styczeń 2013



Cześć Niepokalanej!

Drodzy Rycerze!

„Kiedyż miłość oślepiła kogoś bardziej niż to Dziecię?” – mówi bł. Suzo. Wszystkie słowa świata nie dosięgną tajemnicy Boga-człowieka, porzucającego chwałę nieba, by przytulić trud odkupienia ludzkości. Czy kiedykolwiek miłość dała większy dowód swojego oddania się ludziom, niż przychodząc uboga i naga na świat? Wybrała noc, która gasi fałszywe blaski „wielkich spraw”, przypominających syreni śpiew wabiący nierozsądnych żeglarzy rzucających się w ich martwe ramiona. Noc ucisza kroki zabieganych dni, dlatego nawet szept może w niej wybrzmieć swobodnie. Słowo Przedwieczne, zbudziło ludzi z mroków smutku i goryczy, którymi okrył ich grzech. Samo przywdziało ubóstwo i cichość składając w nich swoje upodobanie.  Chciało być noszone w spracowanych ramionach Józefa i tulone w czystości Maryi, by tak objawić się światu i wszystkich pociągnąć ku Sobie. 

Każde miłujące serce prędzej czy później musi trafić do źródła które dało mu byt. Może być blisko jak ci, którzy pilnowali swoich trzód, zawsze gotowi by spełniać wolę Bożą. Lub jak trzej królowie gubić drogę, znajdować fałszywe obietnice Heroda, upadać, a jednak wstawać, byleby tylko iść naprzód. Właśnie na takich szlakach szczególnie blisko jest Niepokalana, która niczym betlejemska gwiazda, dodaje nadziei każdej zziębniętej duszy pragnącej znaleźć i kochać swojego Stwórcę. Bo „miłość upodabnia kochającego do kochanego” − woła św. Jan od Krzyża. A kochany, który więcej posiada, pragnie też więcej dać. Jak prorok Eliasz posłany do wdowy w Sarepcie, ofiaruje jej niewyczerpane źródło oliwy, tak Boskie Dziecię niesie ze sobą skarb odkupienia, by złożyć go w stęsknione, skute grzechem dusze.

Jednak powiew wolności może przyjąć tylko serce wolne. Z tej to przyczyny Sara zażądała, by jej mąż Abraham oddalił niewolnicę i jej syna, gdyż nie może być dziedzicem syn niewolnicy z synem wolnej (św. Jan od Krzyża). I nam trzeba takiej śmiałej decyzji, by zostawić Agar dla Sary, bo „dla Boga nikt nie jest ani za stary ani za młody” − przekonuje bł. Henryk Suzo − byleby tylko miał odwagę nie oglądać się wstecz i pójść za Nim. Dlatego „z radością może porzucić to, co kochał ten, kto większą znalazł miłość” (bł. Suzo).

Boża Dziecina oddała się w ręce Niepokalanej. W tym jednym geście zamknęła tajemnicę miłości Stwórcy do stworzenia, które chciało Go kochać. A prawdziwa miłość niczego nie zatrzymuje dla siebie, dlatego Maryja „spogląda na cały świat, na każdego z ludzi, w tajniki serc i zna myśli i pragnienia każdego z nas. Patrzy w serce by spostrzec każdy objaw miłości, każdy choć najmniejszy ruch gorliwości, by móc za to obsypać łaskami i zabrać do siebie po śmierci” (św. Maksymilian).
 
W Niepokalanej Współrycerz

Nowi rycerze

Z wielką radością informujemy, że w czasie rekolekcji adwentowych we Wrocławiu, Łodzi i Olsztynie oraz rekolekcji montfortańskich w Warszawie do MI zostało przyjętych 34 nowych rycerzy. Gratulujemy i łączymy naszą modlitwę w ich intencji.

Sekretariat MI

sobota, 1 grudnia 2012

List na grudzień 2012

Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Słowa ludzkie nie są w stanie opowiedzieć, kim jest Ta, co stała się prawdziwą Matką Boga. Sama z siebie jest wprawdzie tylko stworzeniem, ale z Boga jest istotą tak wzniosłą, że trzeba by pojąć kim jest Bóg, by zrozumieć kim jest Boża Matka” (św. Maksymilian). Tajemnica, która otacza Niepokalaną nazywa Ją Bramą niebios i Uzdrowieniem chorych. Jednak jest również Domem, gdzie ludzka nędza znajduje nadzieję i gdzie odpoczywa sam Bóg. Stworzyciel dał Jej serce matki, więc to Serce, niczym spragniona Rachel, woła: „Daj mi dzieci, inaczej umrę”. Miłość (czyli Syn Boży), jest zbyt czuła, by nie słyszeć tego głosu. Dlatego, niejako wyrwana z nieba, skłania się ku Tej, w której złożyła te same pragnienia, by teraz razem mogły głosić ludzkości, że „dawne rzeczy przeminęły” i że nadszedł już czas żeby wszystko nowym czynić.
W tym „miejscu miłosierdzia”, którym jest Niepokalana, grzesznik zostaje pojednany z Bogiem. Bo Ona posiada władzę nad sprawiedliwością, domagającą się spłaty długu zaciągniętego przez nieprawość. Maryja ukrywa przed Bożymi wyrokami tych, co się do Niej uciekają, jakby mówiła: „Tu są tylko moje dzieci, nie ma tu tych, których szukacie”. Ona nie boi się ruszyć po grzesznika nawet pod samo piekło, a na mocy prawa matki toczy o niego walkę, „więc śpieszy chociaż nie wzywana tam, gdzie najwięcej nędzy w duszach. Owszem, im bardziej dusza zeszpeciła się grzechem, tym bardziej w niej okazuje się miłosierdzie Boże, którego uosobieniem jest właśnie Niepokalana. (…) bo jeśli tylko Ona wejdzie do duszy chociaż nędznej jeszcze, spodlonej grzechami i nałogami, nie dozwoli duszy zginąć, ale wnet wyprasza jej łaskę światła dla rozumu i siły dla woli by się opamiętała i powstała (…) i chociaż godność Macierzyństwa Bożego stanowiła główną rację wszystkich Jej przywilejów, to jednak pierwszą łaską jaką otrzymała od Boga, to Jej Niepokalane poczęcie, wolność od wszelkiej zmazy, nawet pierworodnego grzechu od pierwszej chwili istnienia” (św. Maksymilian).
Głębokość Jej Serca wprawia w podziw aniołów i urzeka samego Boga, który z Maryi uczynił skarbiec łask zgubionych przez rozbitą grzechem ludzką naturę. Niepokalana jak zwierciadło odbija nasz pierwotny, nieskażony obraz. Jednak, aby odpocząć w harmonii tego widoku, trzeba zostawić siebie i przyjść do Niej. Maryja wie, że Jej Serce jest drogą do Serca Jej Syna, w którym bije źródło życia i świętości, dlatego woła i prosi, byśmy dali sobie pomóc, powierzając Jej swoją nieudolność, kłopoty i wszystkie sprawy, które bez Niej toczą się w niewłaściwym kierunku. A jak Rebeka przygotowała Jakuba do objęcia dziedzictwa, tak samo Ona troszczy się o to, by Jej dzieci objęły w posiadanie Królestwo Niebieskie. A my „nigdy nie pokochamy Niepokalanej tak, jak Ona na to zasługuje, jak nam dał przykład sam Pan Jezus. Dlatego nie kładźmy granic w miłości ku Niej” (św. Maksymilian).
w Niepokalanej,
Współrycerz

czwartek, 1 listopada 2012

List na listopad 2012

Cześć Niepokalanej!

Drodzy Rycerze!

     „Jak krótkie jest życie, jak szybko upływa czas! Sprzedajmy je (…), i to tak drogo jak to tylko możliwe” (św. Maksymilian). „Szalone” słowa wyrywane z duszy świętego, każą nam przekraczać granice doczesnych spraw i zadbać o niebieskie „interesy”. Sprzedać, oznacza osiągnąć zysk, a sprzedać drogo i okazyjnie, to już podwójny zysk. Szczególnie wtedy, gdy stawką jest życie rozpięte pomiędzy dwoma biegunami. Na ziemi zamyka nas ono w formach i obrazach. Jednak po śmierci nabiera nowego wymiaru, którego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało”. Święci to przeczuwali, dlatego nie wahali się zamieniać ziemski pył na niebieskie złoto.

Wśród wielkich, olśniewających dróg, którymi dane im było kroczyć, wiją się również te zwyczajne, małe. Jednak na żadnej z nich nie brakowało „talentów” na przeprawę do Królestwa Niebieskiego. Wierność obowiązkom, miłość bliźniego i pragnienie podobania się Bogu to urodzajna gleba, na której kiełkowało ich „szaleństwo”. Owocem jest odwaga, dojrzewająca w słowach: „musimy sami dążyć do świętości, bo żadne łaski i modlitwy nam nie pomogą, jeśli nasza własna wola nie będzie się starać” (św. Maksymilian). Co to oznacza? Niełatwą pracę. Ciągłe przełamywanie się bardzo boli. Towarzystwo upadłej natury męczy. A marzenia o pałacu duszy, rozbijają się o rzeczywistość nędznej chaty. Jednak święci nie boją się wykrzyczeć: „Prędzej urośniemy w dzielność i cnotę zapatrując się na Boga niż ciągle tylko trzymając oczy utkwione w tym mule ziemskim” (św. Teresa od Jezusa). Są gotowi poddać się łasce, która pragnie wyrwać ich serca z ziemskich ograniczeń i pokazać im niebiańskie szlaki, gdzie wreszcie mogą swobodnie odetchnąć. A czystość tych przestworzy któż chciałby zamienić na morowe powietrze?

        Póki żyjemy pod płaszczem czasu, jeszcze nic nie jest stracone. Decyzje podjęte dziś, odbijają się echem w wieczności, która będzie taka, jaką sobie „wymalujemy”. Prawda, miłość i krzyż to jedna paleta, z której nabierając barw możemy wypełniać płótno własnej duszy. Fałsz, egoizm i tzw. przyjemności, to druga, z której również można czerpać do woli. Jednak jeśli dzieło ma być dobre, potrzebuje mistrza wyznaczającego mu cel i pilnującego nieudolnych robotników, by nie popsuli końcowego efektu. I tu natychmiast pojawia się Niepokalana, która pragnie „wszystko wdzięcznie urządzić”, by obraz podobał się Temu, dla którego powstaje – Bogu. Sekret powodzenia pracy robotników, którymi wszyscy jesteśmy, tkwi w usilnym nasłuchiwaniu Jej rad i wskazówek, które zdolne jest odebrać tylko serce Jej oddane.

         „Przygotowaniem na śmierć jest tylko życie (…), a kiedy mniej czujesz światła i siły wtedy więcej ufaj” (św. Maksymilian). Zaufanie Maryi we wszystkich sprawach nawraca nasze myśli na właściwe tory, bo „z Niepokalanowa”, nawet z ciężkim i nieporęcznym bagażem doświadczeń, bezpiecznie rusza się do wieczności. Tylko z Nią można porwać się na słowa: „Im więcej cierpienia tym lepiej, bo po śmierci nie można już cierpieć – krótki jest czas by udowodnić miłość, a tylko raz żyjemy” (św. Maksymilian).

W Niepokalanej Współrycerz

sobota, 27 października 2012

List na październik 2012

Cześć Niepokalanej!

 Drodzy Rycerze!
 „Bronią Kościoła jest cierpliwość, miłość i modlitwa” (św. Maksymilian). Noszony w kieszeniach różaniec dyskretnie przypomina, jaki oręż sprawdza się najlepiej w walce o zbawienie dusz. Trzymane w palcach maleńkie kulki niosą myśli do tajemnic, które strzegą naszego ostatecznego zwycięstwa. Przeplatana droga radości, boleści i chwały wychodzi z Krzyża świętego, który Bóg uczynił kluczem do Swojego Królestwa. Jednak, tak jak w wysokich górach trzeba trzymać się łańcuchów by nie spaść, tak w duchowej wędrówce na niebieskie szczyty Niepokalana „rzuca” nam linę-różaniec, byśmy nie osunęli się w zwątpienie i rozpacz.
 
Już na samym początku „różańcowego szlaku” Maryja pozwala nam przysłuchiwać się, jak szepcze Archaniołowi Gabrielowi zgodę na zbawienie świata, której wyczekiwano z nadzieją od pamiętnych słów w raju: „Położę nieprzyjaźń pomiędzy tobą a Niewiastą”. Potem za słowem ruszają czyny. Niepokalana jest gotowa, „jak wojsko uszykowane do boju”, dlatego śpieszy do św. Elżbiety, by w nieustannej służbie bliźniemu, jakiej się oddawała, pokazać drogę doskonałej miłości.

Tajemnica betlejemskiej nocy jeszcze bardziej razi swym ubóstwem. Jednak Maryja okrywa ją troską o „ubogich w duchu”. Ona zna ścieżkę do serca Boga i „organizuje nam tę ucieczkę” z osaczonego egoizmem świata. Dlatego posłusznie poddaje się prawu świątyni i ofiaruje tam swój najcenniejszy skarb, swoje „Wszystko” – Pana Jezusa. Jednak, aby Go mieć, trzeba najpierw Go znaleźć, i tu znowu Niepokalana wyciąga pomocną dłoń. Jej serce jest czułe na głos wołających i śpieszy, by dać im nadzieję. Tę samą, którą tak trudno dostrzec w ogrodzie oliwnym, gdzie Bóg zostawia Swój majestat i wchodzi w najciemniejszą noc, jaką widziała ziemia, aby ratować człowieka. „O szalona Miłości”, powiedzą święci, jakże Cię dogonić? W boleściach zmysłów jesteś pierwsza, ale to dla Ciebie za mało. Żądasz cierni dla rozumu i serca, bo przybliżają Cię do krzyża-największej tajemnicy świata, którą Maryja odsłania wytrwale proszącym. Wiara i nawrócenie hojnie sypią się z Jej rąk i kiełkują w ludzkich sercach pragnieniem, by „zostać w Jeruzalem”. To znaczy zostać przy Niej, bo Tylko Ona gwarantuje bezpieczeństwo na tym ostatnim moście dzielącym nas od wieczności, jakim jest śmierć.

Szelest kulek różańca jest tylko echem triumfu Niepokalanej, jaki nieustannie towarzyszy Jej w niebie. Triumfu, do którego zaprasza tych, co ufnie stanęli przy Niej w Betlejem i na Kalwarii, by potem towarzyszyć Jej w poranku zmartwychwstania.

 Różaniec ma moc oderwania nas od „przemijających mamideł, które świat szczęściem nazywa” (św. Maksymilian), bo prowadzi do źródeł prawdy i miłosierdzia, które Bóg umieścił w sercu Maryi. A „biedni, spracowani, uginający się pod brzemieniem trosk, kłopotów i krzyżów czują coraz jaśniej i wyraźniej, że nie są sierotami, że mają Matkę, która zna ich bóle, współczuje, cieszy i wspomaga. Czują, że jeszcze trochę cierpienia, a nastąpi nagroda, nagroda wieczna, nieskończona, że nawet warto tu pocierpieć, w tym króciutkim życiu, by zmazać popełnione winy i dać dowód swej miłości Bogu” (św. Maksymilian).

W Niepokalanej Współrycerz

środa, 12 września 2012

Nowi rycerze w Bajerzu

W dniu 9 września br. w szeregi MI wstąpiło 4 nowych rycerzy. Serdecznie gratulujemy i powierzamy ich opiece Matki Niepokalanej.
Sekretariat MI