W dniu 3 marca br., z okazji rekolekcji wielkopostnych, w
kaplicy w Chorzowie do MI zostało przyjętych 15 nowych rycerzy.
Gratulujemy i powierzamy ich w modlitwie opiece Niepokalanej.
Sekretariat MI
wtorek, 5 marca 2013
sobota, 2 marca 2013
List na marzec
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze
„Józefie, synu Dawidów nie bój się
przyjąć Maryi” (Mt 1, 20). Kiedy Józef „będąc sprawiedliwym” nie rozumiał drogi,
którą prowadził go Bóg, chciał się wycofać. Boża myśl wyprzedza ludzki rozum,
dlatego potrzeba mu towarzyszki, która pokrzepi go w trudach i pozwoli mu
spojrzeć na szczęśliwy finisz tej „gonitwy”. Wiara tchnie wolnością, co nie boi
się chwytać wyzwań na pozór nieracjonalnych, ale czy właśnie to nie jest
paradoksem, którym posługuje się Bóg, by podkreślić, że jest od nas tak bardzo
różny?
Gdy Józef zobaczył brzemienną Maryję,
natychmiast stanęła przy nim jego własna udręka, pchająca go ku zwątpieniu. Bóg
pozwolił, by znalazł się w tych „ruchomych piaskach” tylko po to, by podać mu
rękę i udowodnić, że bez Niego w niczym nie może czuć się pewnie. Ile razy
śmiało kroczymy do momentu, kiedy świat staje na głowie i tracimy grunt pod
stopami. Rozum bez wiary gubi się i wyjście z labiryntu przeróżnych zdarzeń
staje się niemożliwe. Jednak wiara, mimo tego, że świat wyciska z nas pot i łzy,
każe chodzić z podniesioną głową, którą trzeba sięgać nieba, bo tylko tam jesteśmy
niewidoczni dla wrogów. Święty Józef pokrzepiony przez Anioła zerwał z
przygnębieniem i na przekór wszystkiemu wziął Maryję do siebie. A miłość choć
nierozumiana, lecz przyjęta, potrafi się odwdzięczyć. Nie zostawia duszy w
bezczynności, bo upodabnia ją do siebie, czyli podrywa ją do działania. To
Józef miał nadać przepowiedziane imię Dziecięciu (Mt 1, 25) i prowadzić Je
zgodnie z ustawami prawa. I tu kolejny paradoks. Ten, który jest Prawem, sam
staje się sługą. Ten, który jest Stworzycielem, przyjmuje naturę stworzenia.
Ten, który jest Wolnością, staje się banitą.
Bóg mówi do świata językiem, którego on nie
rozumie, dlatego potrzebuje tłumacza. A któż potrafi to zrobić lepiej niż miłość,
która ma cierpliwość do rozkojarzonych słuchaczy i ciągle im przypomina, że
wszystko przetrzyma, bo wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję (1
Kor 13, 4-7). Józef zostawiając swoje wątpliwości zyskał pewność, że jest na
właściwym miejscu. Każdego ranka wyczytywał to z oczu Niepokalanej. Duszy tak
pięknej, że Jej jeden uśmiech wynagradzał trudy życiowej tułaczki, nocne
ucieczki i twardy chleb codzienności, który Ona zamieniała w najbardziej
wykwintną ucztę. Swoją Niepokalanością przypomina, że niegdyś nie było w nas
rozdźwięku pomiędzy tym co ludzkie a tym co Boże. Dlatego im bardziej się do
Niej zbliżamy, zaczynamy swobodnie oddychać nieznaną dotąd atmosferą harmonii,
gdzie namiętności nie rozrywają już koryta rzeki, a wrodzona słabość nie zabija.
Ale czy to znaczy, że to już koniec? Że dotarliśmy do ideału i możemy spocząć
na laurach? Nie. Dopiero teraz zaczyna się walka o szczęśliwą wieczność dla
ludzi, z którymi złączył nas czas. Jak? Oręż jest prosty, ale przez to
najbardziej skuteczny: modlitwy, ofiary i najlepsze z możliwych wykonywanie
obowiązków stanu.
W
Niepokalanej Współrycerz
sobota, 2 lutego 2013
List na luty 2013
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze,
„Smaczny
i trwały owoc rodzi się w zimnej i twardej ziemi” − stwierdza św. Jan
od Krzyża. Zimowa aura mrozi krajobraz, który musi znieść ten skostniały
uścisk, zacierający w pamięci letnią swobodę. Na polach plony są
jeszcze ukryte, dopóki rytm przyrody nie wyznaczy czasu zbiorów.
Podobnie dusza rzucona w zawieruchę codzienności musi przetrwać momenty
próby i zniechęcenia, które skutecznie cofają z drogi doskonałości tych,
którzy działają z zacisza domowego fotela.
Jeremiasz
poucza, że jeśli męczysz się biegnąc z pieszymi, to jakże pójdziesz w
zawody z jeźdźcami (Jer 12, 5). Bo przecież bieg trwa, dopóki sędzia nie
przerwie czasu i nie wskaże zwycięzcy. A wśród dobrych zawodników można
udoskonalić technikę i ścigać się w szlachetnej gonitwie o chwałę Bożą.
Święci od wieków pociągają za sobą zastępy uczniów, którzy poznając ich
drogi odkrywają i swoje własne, wiodące do tego samego celu, czyli
Bożego Serca.
To
tak jak z górską wędrówką. Gdy widać szczyt trasa wydaje się prosta.
Ale z perspektywy szlaku często zaciera się malowniczość wierzchołków,
bo wzrok uderza o głazy przeciwności i trudno nie stracić równowagi przy
stromych podejściach do właściwych wyborów. Wędrówka ta ma taką naturę,
że niejednokrotnie szarpie człowiecze struny smutku i wraz z Dawidem
każe pytać dlaczego tak się dzieje? (Ps 42, 5) Błogosławiony Henryk Suzo
doświadczył tego wiele razy, aż w modlitwie dostał odpowiedź, że
wszystko po to, by znaleźć krzyż, jedyny most między niebem a ziemią.
Odtąd już wyraźnie słyszał wołanie ukrzyżowanego Zbawiciela „pogrąż się w
moich cierpieniach, a wtedy pozbędziesz się wszystkich swoich”.
Jednak
kto ośmieliłby się stanąć choćby u bram Getsemani, gdyby nie wierzył,
że spotka tam Tą, która podtrzyma grzesznika w największej trwodze −
Niepokalaną. Święty Maksymilian stwierdza, że mając Ją nie można się
potępić. Bo Ona zna tylko jedną drogę, którą prowadzi człowieka do
miejsca jego przeznaczenia, czyli Królestwa Niebieskiego. Jednak i tu
nie obejdzie się bez walki. Przeciwnik jest dobrze uzbrojony w przeróżne
lęki i pokusy, którymi niczym siecią, próbuje skrępować budzącą się
ufność w Boże miłosierdzie. Dlatego i Stwórca wystawia do boju Królową,
która gromi wszelkie podstępy nieprzyjaciela i bezpiecznie wyprowadza
spod ognia wielu utrapień.
Święty
Bernard poucza, że Bóg nie patrzy na przeszłość człowieka, dlatego
„tysiąc grzechów śmiertelnych odpuszcza równie szybko jak jeden”. Kocha
nas – powie św. Jan od Krzyża – abyśmy Jego kochali tą samą miłością,
którą nam okazuje. Błogosławiony Henryk Suzo tłumaczy, że kochający –
chociaż ciągle mu odmawiają − nie zraża się, dopóki nie zdobędzie
upragnionego przedmiotu swojej miłości. Bo temu kto naprawdę kocha Boga –
dopowiada św. Teresa od Jezusa – nic nie może zaszkodzić. Wytrwa,
albowiem energia w znoszeniu doświadczeń pozwala Bogu rozpoznać mężnych,
którzy będą mogli pić Jego kielich i pomagać Mu nosić krzyż, zanim
złoży w nich wielkie skarby, którymi będą się cieszyli przez wieczność.W Niepokalanej Współrycerz
środa, 2 stycznia 2013
List na styczeń 2013
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Kiedyż
miłość oślepiła kogoś bardziej niż to Dziecię?” – mówi bł. Suzo. Wszystkie
słowa świata nie dosięgną tajemnicy Boga-człowieka, porzucającego chwałę nieba,
by przytulić trud odkupienia ludzkości. Czy kiedykolwiek miłość dała większy
dowód swojego oddania się ludziom, niż przychodząc uboga i naga na świat? Wybrała
noc, która gasi fałszywe blaski „wielkich spraw”, przypominających syreni śpiew
wabiący nierozsądnych żeglarzy rzucających się w ich martwe ramiona. Noc ucisza
kroki zabieganych dni, dlatego nawet szept może w niej wybrzmieć swobodnie.
Słowo Przedwieczne, zbudziło ludzi z mroków smutku i goryczy, którymi okrył ich
grzech. Samo przywdziało ubóstwo i cichość składając w nich swoje upodobanie. Chciało być noszone w spracowanych ramionach
Józefa i tulone w czystości Maryi, by tak objawić się światu i wszystkich
pociągnąć ku Sobie.
Każde
miłujące serce prędzej czy później musi trafić do źródła które dało mu byt.
Może być blisko jak ci, którzy pilnowali swoich trzód, zawsze gotowi by
spełniać wolę Bożą. Lub jak trzej królowie gubić drogę, znajdować fałszywe
obietnice Heroda, upadać, a jednak wstawać, byleby tylko iść naprzód. Właśnie
na takich szlakach szczególnie blisko jest Niepokalana, która niczym
betlejemska gwiazda, dodaje nadziei każdej zziębniętej duszy pragnącej znaleźć
i kochać swojego Stwórcę. Bo „miłość upodabnia kochającego do kochanego” − woła
św. Jan od Krzyża. A kochany, który więcej posiada, pragnie też więcej dać. Jak
prorok Eliasz posłany do wdowy w Sarepcie, ofiaruje jej niewyczerpane źródło
oliwy, tak Boskie Dziecię niesie ze sobą skarb odkupienia, by złożyć go w
stęsknione, skute grzechem dusze.
Jednak
powiew wolności może przyjąć tylko serce wolne. Z tej to przyczyny Sara
zażądała, by jej mąż Abraham oddalił niewolnicę i jej syna, gdyż nie może być
dziedzicem syn niewolnicy z synem wolnej (św. Jan od Krzyża). I nam trzeba
takiej śmiałej decyzji, by zostawić Agar dla Sary, bo „dla Boga nikt nie jest
ani za stary ani za młody” − przekonuje bł. Henryk Suzo − byleby tylko miał
odwagę nie oglądać się wstecz i pójść za Nim. Dlatego „z radością może porzucić
to, co kochał ten, kto większą znalazł miłość” (bł. Suzo).
Boża
Dziecina oddała się w ręce Niepokalanej. W tym jednym geście zamknęła tajemnicę
miłości Stwórcy do stworzenia, które chciało Go kochać. A prawdziwa miłość
niczego nie zatrzymuje dla siebie, dlatego Maryja „spogląda na cały świat, na
każdego z ludzi, w tajniki serc i zna myśli i pragnienia każdego z nas. Patrzy
w serce by spostrzec każdy objaw miłości, każdy choć najmniejszy ruch
gorliwości, by móc za to obsypać łaskami i zabrać do siebie po śmierci” (św.
Maksymilian).
W Niepokalanej Współrycerz
Nowi rycerze
Z wielką radością informujemy, że w czasie rekolekcji adwentowych we
Wrocławiu, Łodzi i Olsztynie oraz rekolekcji montfortańskich w Warszawie
do MI zostało przyjętych 34 nowych rycerzy. Gratulujemy i łączymy naszą
modlitwę w ich intencji.
Sekretariat MI
Sekretariat MI
sobota, 22 grudnia 2012
sobota, 1 grudnia 2012
List na grudzień 2012
Cześć Niepokalanej!
Drodzy Rycerze!
„Słowa ludzkie nie są w stanie
opowiedzieć, kim jest Ta, co stała się prawdziwą Matką Boga. Sama z siebie jest
wprawdzie tylko stworzeniem, ale z Boga jest istotą tak wzniosłą, że trzeba by
pojąć kim jest Bóg, by zrozumieć kim jest Boża Matka” (św. Maksymilian). Tajemnica,
która otacza Niepokalaną nazywa Ją Bramą niebios i Uzdrowieniem chorych. Jednak
jest również Domem, gdzie ludzka nędza znajduje nadzieję i gdzie odpoczywa sam
Bóg. Stworzyciel dał Jej serce matki, więc to Serce, niczym spragniona Rachel,
woła: „Daj mi dzieci, inaczej umrę”. Miłość (czyli Syn Boży), jest zbyt czuła,
by nie słyszeć tego głosu. Dlatego, niejako wyrwana z nieba, skłania się ku Tej,
w której złożyła te same pragnienia, by teraz razem mogły głosić ludzkości, że
„dawne rzeczy przeminęły” i że nadszedł już czas żeby wszystko nowym czynić.
W tym „miejscu miłosierdzia”,
którym jest Niepokalana, grzesznik zostaje pojednany z Bogiem. Bo Ona posiada
władzę nad sprawiedliwością, domagającą się spłaty długu zaciągniętego przez
nieprawość. Maryja ukrywa przed Bożymi wyrokami tych, co się do Niej uciekają,
jakby mówiła: „Tu są tylko moje dzieci, nie ma tu tych, których szukacie”. Ona nie
boi się ruszyć po grzesznika nawet pod samo piekło, a na mocy prawa matki toczy
o niego walkę, „więc śpieszy chociaż nie wzywana tam, gdzie najwięcej nędzy w
duszach. Owszem, im bardziej dusza zeszpeciła się grzechem, tym bardziej w niej
okazuje się miłosierdzie Boże, którego uosobieniem jest właśnie Niepokalana.
(…) bo jeśli tylko Ona wejdzie do duszy chociaż nędznej jeszcze, spodlonej
grzechami i nałogami, nie dozwoli duszy zginąć, ale wnet wyprasza jej łaskę światła
dla rozumu i siły dla woli by się opamiętała i powstała (…) i chociaż godność
Macierzyństwa Bożego stanowiła główną rację wszystkich Jej przywilejów, to
jednak pierwszą łaską jaką otrzymała od Boga, to Jej Niepokalane poczęcie,
wolność od wszelkiej zmazy, nawet pierworodnego grzechu od pierwszej chwili
istnienia” (św. Maksymilian).
Głębokość Jej Serca wprawia w
podziw aniołów i urzeka samego Boga, który z Maryi uczynił skarbiec łask
zgubionych przez rozbitą grzechem ludzką naturę. Niepokalana jak zwierciadło
odbija nasz pierwotny, nieskażony obraz. Jednak, aby odpocząć w harmonii tego
widoku, trzeba zostawić siebie i przyjść do Niej. Maryja wie, że Jej Serce jest
drogą do Serca Jej Syna, w którym bije źródło życia i świętości, dlatego woła i
prosi, byśmy dali sobie pomóc, powierzając Jej swoją nieudolność, kłopoty i
wszystkie sprawy, które bez Niej toczą się w niewłaściwym kierunku. A jak
Rebeka przygotowała Jakuba do objęcia dziedzictwa, tak samo Ona troszczy się o
to, by Jej dzieci objęły w posiadanie Królestwo Niebieskie. A my „nigdy nie
pokochamy Niepokalanej tak, jak Ona na to zasługuje, jak nam dał przykład sam
Pan Jezus. Dlatego nie kładźmy granic w miłości ku Niej” (św. Maksymilian).
w Niepokalanej,Współrycerz
Subskrybuj:
Posty (Atom)
